Piechowice dla wytrwałych – Bike Adventure 2014
Kategoria:
W tym roku 4-etapowy wyścig MTB Bike Adventure odbył się w dniach3 – 6 lipca w Piechowicach. Organizatorzy dla uczestników przygotowali dwa dystanse: FUN oraz PRO poprowadzone po najładniejszych szlakach Karkonoszy i Gór Izerskich. Codziennie na starcie stawało przeszło 300 zawodników, amatorów kolarstwa nastawionych na ostrą rywalizację, sprawdzenie się w etapowym wyścigu. Różne cele, ale jedna pasja łączyły wszystkich uczestników tegorocznego Bike Adventure.
Do Piechowic pojechało aż 10. zawodników Mitutoyo DEMA PWR Team: Grzegorz Bem, Rafał Drozdek, Janusz Dziemidowicz, Patryk Kaczmarczyk, Łukasz Klimaszewski, Marcin Kowal, Bartosz Krzyśko, Piotr Majer, Krzysztof Nowakowski oraz Wojciech Pawłowski. Naszym zawodnikom towarzyszyła Basia Krzyśko. Po czterodniowym wysiłku nasi zawodnicy wrócili z Piechowic zmęczeni, ale zadowoleni. Startujący po raz pierwszy w Bike Adventure przekonali się, na czym polega tego typu wyścig, a stali bywalcy mieli okazję poprawić swoje wyniki sprzed roku.
W klasyfikacji generalnej drużynowo Mitutoyo Dema PWR Team zajęła pierwsze miejsce. Na najwyższym stopniu podium stanęła także nasza dwójka Grzegorz Bem oraz Rafał Drozdek rywalizująca w wyścigu par. Z kolei w pierwszej 10. OPEN znalazło się aż trzech zawodników: Łukasz Klimaszewski zajmując 3 miejsce (2 miejsce M2), Wojciech Pawłowski na miejscu 8. (7 miejsce M2) oraz Bartosz Krzyśko na 9. (8 miejsce M2). W kategorii M4 na podium stanął Krzysztof Nowakowski wywalczając w wyścigu ostatecznie 3 miejsce.
Etap pierwszy – 3.07.2014
Organizator na pierwszy etap wyścigu zaplanował trasę biegnącą przez Karkonosze – okolice Szklarskiej Poręby, Zachełmia i Jagniątkowa. Na trasie pojawiło się sporo ciężkich podjazdów i technicznych ścieżek.
Pierwszy etap zacząłem zdecydowanie zbyt mocno, trzymając czoło przez pierwsze 30 min. Jazda w całkowitym „beztlenie” zupełnie mnie wykończyła na dalszą część ścigania.
- Wojciech Pawłowski
Przed sezonem postawiłem sobie za jeden z głównych celów podium w klasyfikacji generalnej kategorii M4 Bike Adventure. Wiedziałem, że nie będzie łatwo - Andrzej Kaiser pierwsze miejsce miał zarezerwowane. Taktyka była prosta. Stracić jak najmniej na ciężkich, jak dla mnie technicznych etapach 1 i 3 oraz odrabiać straty na etapie 2 i 4, utrzymując jednocześnie równe, mocne tempo przez 4 dni. Przez pierwsze dwa etapy wszystko szło według planu. Strata na pierwszym etapie do 2 i 3 miejsca wynosiła ok. 30 sekund.
- Krzysztof Nowakowski
Od startu peleton ruszył długim asfaltowym podjazdem do Michałowic, od połowy tempo dyktował Andrzej Kaiser. (…) Zostajemy sami. Przed nami sekcje techniczne podjazdów i zjazdów oraz single. Początkowo Andrzej na czele. Szybko jednak okazuje się, że moje tempo wygrywa. Wyjeżdżam przed i momentalnie zaczynam się oddalać. (…) Tak jedziemy zmiennie, tasując się momentami na spore odległości. W końcu ostatnie 10 km. Andrzej podnosi poprzeczkę, moje nogi mówią nie. Odjeżdża, na mecie notując 2 minutową przewagę.
– Patryk Kaczmarczyk
Na pierwszym etapie ruszyłem raczej na spokojnie. Na piątym kilometrze trasy i pierwszym podjeździe złapałem kapcia w tylnej oponie. Przez usterkę straciłem 14 min., ale po naprawie ruszam żwawo dalej. Ostatecznie etap ukończyłem na 15. pozycji, a bez straty mógłbym być w okolicach 7. miejsca. Nie jest zatem źle, jeśli chodzi o formę.
Piotr Majer
Etap drugi – 4.07.2014
Drugi etap Bike Adventure odbył się w Górach Izerskich, gdzie trasa początkowo poprowadzona została szerokimi szutrowymi drogami w kierunku Rozdroża Izerskiego i Świeradowa Zdrój. Na uczestników czekała ściana płaczu – stromy podjazd pod Stóg Izerski od Czerniawy Zdrój. Na koniec etapu zaplanowano techniczny zjazdu z Wysokiego Kamienia, przez Zakręt Śmierci do Górzyńca.
Na początku drugiego etapu trochę przeszarżowałem, co przyczyniło się w konsekwencji do zwolnienia tempa i toczenia się do końca pierwszego podjazdu. Później jechałem do mety spokojnie i slalomem wjechałem na ścianę płaczu. W moim odczuciu trasa drugiego dnia była nudna.
Grzegorz Bem
Na drugim etapie starałem się od początku trzymać z przodu. Prawie zaraz po starcie zaatakował Andrzej Kaiser i peleton szybko się rozerwał. Pojechaliśmy we dwójkę, reszta od razu odpuściła, a Patryk złapał kapcia. Teraz miałem za cel zyskać jak najwięcej czasu nad resztą zawodników. Odpadłem dopiero na najbardziej stromym podjeździe. Zająłem 2. miejsce OPEN.
- Łukasz Klimaszewski
Jedziemy sobie w stronę startu, opona zaczyna lać mleczkiem – przebiła się na asfaltowej drodze. Szybko się uszczelniła, powietrze nie zeszło. Przez pierwsze 7 km wszyscy cisną. Jadę na czwartej pozycji kontrolując sytuację. Ssssss, sss, ss, mleczko chlapie po rowerze. Dętka pęka. Wiem, że ten etap, a tym samym klasyfikacja generalna przepadła.
Patryk Kaczmarczyk
Etap trzeci – 5.07.2014
Trzeci etap to tzw. królewski etap Bike Adventure 2014. Organizator przygotował trasę z ciężkimi podjazdami i trudnymi, warsztatowymi zjazdami w okolicach Karpacza, Borowic i Sosnówki. Etap był najdłuższy i zawierał największą ilość przewyższeń.
Na 3. etap miałem prostą taktykę: na pierwszym podjeździe i zjeździe wypracować jak największą przewagę nad rywalami. Dzięki determinacji udało mi się to osiągnąć: wypracowany dystans sprawił, że na całej trasie nie dostrzegłem nikogo za sobą. Etap był ciężki, ze sporą ilością odcinków technicznych, z dającymi wycisk podjazdami. Ukończyłem go na pozycji 5 w kategorii. W klasyfikacji generalnej wskoczyłem na 10.
Piotrek Majer
W 3. etapie rozsądnie rozłożyłem siły i przyjechałem do mety na całkiem wysokiej pozycji. Jeszcze ostatni dzień. Choć ten zapowiadał walkę pomiędzy mną a kolegą z teamu – Bartkiem, gdyż po trzecim etapie uzyskaliśmy taki sam czas w klasyfikacji generalnej.
Wojciech Pawłowski
Etap czwarty – 6.07. 2014
Zawodnicy ostatniego dnia wyścigu rywalizowali w Izerach i okolicach Grzbietu Kamienieckiego. Etap był interwałowy, z niezliczoną ilością krótkich podjazdów, zjazdów i singli w okolicach Górzyńca i Kopańca. A na mecie etapu dla wszystkich uczestników organizator przewidział pamiątkowe medale upamiętniające czterodniową rywalizację.
Po trzecim królewskim etapie spadłem na trzecie miejsce, ale strata do drugiego zawodnika wynosiła tylko ok. 2 min. Maiłem to odrobić na czwartym etapie. Niestety już na pierwszym podjeździe okazało się, że nogi nie chcą się kręcić. Na szczęście poczekał na mnie Grzesiek Bem, który holował mnie przez kilka pierwszych kilometrów, co pozwoliło mi dogonić dwóch rywali, którzy odjechali mi jednak na technicznych singlach. W środkowej, szutrowej części etapu zacząłem odrabiać straty. Etap ukończyłem na 3 miejscu w kat M4.
Krzysztof Nowakowski
Na ostatnim etapie do odrobienia miałem 2,5 min do trzeciego zawodnika i ok. 6 min do drugiego. Prowadzący Andrzej od początku był poza zasięgiem. Na zjazdach, które jechałem z Patrykiem zbyt zachowawczo, dogoniło nas dwóch zawodników. I tak przez resztę wyścigu goniłem drugiego zawodnika. Tego dnia nie miałem już jednak tyle siły, aby podjazdami nadrabiać technikę na zjazdach. Na metę dojechałem z 20 s straty.
Łukasz Klimaszewski
Podziękowania
Start w wyścigu etapowym Bike Adventure był możliwy dzięki naszemu sponsorowi tytularnemu - firmie Mitutoyo Polska. Ścigaliśmy się na rowerach DEMA Ferrara 9.0, które sprawowały się bez zarzutu. Rowery smarowaliśmy preparatami firmy Brunox, a w oponach był płyn Effetto Maripiosa – caffee latex. Przydatna była także odzież termoaktywna firmy Brubeck – odpowiedni komfort termiczny na długich zjazdach zapewniały potówki „second-skin”. Polecamy opony Vredestein – ciężkie, ale wytrzymałe i bez defektów udało się dojechać większości osób do mety. Patryk Kaczmarczyk niestety nie posłuchał reszty osób z drużyny i dalej jeździł na mało wytrzymałych Schwalbe, przez co miał sporo defektów i nie ukończył wyścigu. Wielkie podziękowania należą się także fizjoterapeutce Basi Krzyśko, która sprawowała opiekę medyczną. Podziękowania także dla ekipy Grabek Promotion – organizatora Bike Adventure oraz Bike Maraton.
Autorzy: Joanna Bagrij & Kamil Dziedzic