Blog: Michalina Ziółkowska
ME w Maratonie MTB w Słowacji czyli o rywalizacji pod Tatrami
Kategoria:
W tym roku Mistrzostwa Europy w maratonie MTB rozegrane zostały w Słowackich Niżnych Tatrach w ramach Škoda HORAL MTB Matratonu. W sobotę rywalizowali amatorzy kolarstwa górskiego. Natomiast w niedzielę najpierw do boju ruszyli mężczyźni, którzy mieli przed sobą 134 km, w tym podjazd na szczyt Kráľova Hoľa (1948m). Kobiety startowały godzinę później. Przede mną było ok. 78 km i ok 2.3 tys przewyższeń, gdzie dwa najwyższe wzniesienia sięgały niespełna 1400 m n.p.m.
Miasteczko, gdzie zlokalizowany był start i meta - Svit - leży niedaleko Popradu. Rozstacza się stąd niezwykły widok na Wysokie Tatry. Pamiętam jak dawno temu mogłam przemierzać te kamieniste, strome ścieżki i szpiczaste szczyty, które dla rowerów były praktycznie niedostępne. Miałam więc cichą nadzieje, że pasmo Niżnych Tatr rozciągające się na południe - czyli tam gdzie została wytyczona trasa - będzie również wymagające. Okazało się, że ścieżki miały kompletnie inny charakter - rozległe, dzikie łąki na najwyższych wzniesieniach, a poza tym szutry na przemian z asfaltem. Taki profil trasy nie był dla mnie sprzyjający. Wiadome było jedno, że tempo będzie szybkie i trzeba było się na to mentalnie przygotować. Sczególnie, że tym razem miałam zaszczyt startować w stroju narodowym, biało-czerwonym!
Rankiem kiedy odczuwalna temperatura sięgała może 10 stopni, a z nieba siąpiła lekka mżawka, pewne było, że upał panujący poprzedniego dnia nam nie grozi. Ruszyliśmy o 9 i zgodnie z przypuszczeniami od razu tempo było bardzo szybkie. Mały peletonik pomknął w kierunku pierwszych niskich wzniesień (ok 100-200 m w pionie). Kiedy wjechaliśmy w teren nieco bardziej stromy odcinek, właściwie już końcówka podjazdu, pech chciał, że jedna z zawodniczek przewróciła się i zatarasowała całą ścieżkę. Czołowa 6-osobowa grupka odjechała. Nie mam w nogach takiej rakiety, żeby na zjeździe i płaskim odcinku nadrobić stracony czas, więc zostałam w drugiej 4-osobowej grupce, zamykającej pierwszą 10. Kiedy zaczął się drugi podjazd ruszyłam mocniej i zgubiłam resztę, ale przewaga była zbyt mała, bo po zjeździe na wypłaszczeniu znów jechałyśmy razem. Czołówka zniknęła już z pola widzenia. Kiedy zaczynał się najdłuższy podjazd, razem z Czeszką ruszyłyśmy do przodu. Trochę przespałam końcówkę i zgubiłam Czeszkę. Na szczycie gęsta mgła i grząskie błoto dość mocno utrudniały jazdę. Z kolei zjazd był bardzo szybki i w zasadzie prosty, ale bardzo sypkie podłoże sprawiało, że trzeba było zachować czujność. Kiedy zjechaliśmy do miasteczka Liptovska Teplicka, na horyzoncie pojawiła się Norweżka. Kolejny podjazd pozwolił mi ją wyprzedzić, ale na zjeździe znów jechałyśmy razem. Ostatnie 2 małe wzniesienia i jedyny techniczny singiel przed metą pozwoliły mi uzyskać niewielką przewagę. Ostatecznie dało mi to 8 miejsce w Europie.
Mistrzynią Europy została Austriaczka Christina Kollman, króra odjechała wszystkim i powiększała swoją przewage! Podium uzupełniły: Hiszpanka Claudia Galicia Cotrina i Austriaczka Angelika Tazreiter. Wśród mężczyzn Mistrzostwo wywalczył Portugalczyk Tiago Ferreira, a najlepszy z Polaków Mariusz Michałek uplasował się na 7 pozycji.
Bogatsza o nowe doświadczenia z niecierpliwością czekam na kolejne wyzwanie. W pierwszy weekend września będzie nim UCI Marathon 3Epic ze startem w Auronzo di Cadore we włoskich Dolomitach. A za rok rozegrane zostaną tam Mistrzostwa Świata w Maratonie.