Blog: Michalina Ziółkowska
MTB Marathon w Stroniu Śląskim - wcale nie taki lekki
Kategoria:
To miał być łatwy maraton, zupełnie inne mtb niż oferowane przed dwoma tygodniami w Karpaczu. Ale edycja w Stoniu Śląskim też miała swój charakter i nie była to lekka przeprawa. Sporo wymagających, sztywnych podjazdów szczególnie w okolicach Masywu Śnieżnika niejednemu dało nieźle w kość, a ci ktorzy wybrali dystans Giga na długo zapamiętają szlak graniczny ciągnący się bez końca pośród borówkowych krzaczków.
Już po starcie nastąpiła pierwsza selekcja, kiedy to zaczął się pierwszy wymagający podjazd do Przełęczy Puchaczówka - na początku trochę się zakotłowało za sprawą sporej ilości luźnych kamieni, ale dalej grunt się stabilizował i przeważały korzenie wplecione w leśne ścieżki. Zjazd do Międzygórza to też ciekawy fragment, wymagający nieco umiejętności technicznych, zwłaszcza, że kamienie i korzenie nie zdążyły jeszcze przeschnąć po ulewie jaka przetoczyła się dzień wcześniej przez Kotlinę Kłodzką.
Kolejne kilometry to dla dystansu Giga mozolna wspinaczka do Schroniska pod Śnieżnikiem (1257 m n.p.m), tu zdecydowana przewaga szutrów, ale wysoka temperatura w odsłoniętych wyższych partiach gór potęgowała zmęczenie. Po zdbyciu najwyższego punktu na trasie, jeszcze jeden wymagający, pełen kamieni i korzeni zjazd czerwonym szlakiem. Szczególnie w początkowym fragmencie zjazd wymagał sporej koncentracji i też umiejętności, a i tak zdradliwy uskok dla mnie zakończył się dość niefortunnym przelotem przez kierownicę. Zabolało... polała się krew, ale szczęśliwie można było jechać dalej i dobrze bo robiło się ciekawiej.
Drugi rozjazd dystansu Giga przysporzył zupełnie innych doznań, głównie za sprawą szlaku granicznego. Wąski singiel pośród niskich drzew i krzaków borówek, po podmokłym podłożu, z pałętającymi się co rusz korzeniami, kamieniami to zupełne przeciwieństwo wcześniejszych szutrów. Było ciekawie, ale i ciężko, im wyżej tym ciężej i tym goręcej. Po osiągnięciu góry Rudawiec pojawiła się długo oczekiwana perspektywa zjazdu. Ale tam czychały powalone drzewa, a z ziemi wyrastały korzenie, więc było jeszcze trochę walki z podłożem, jazdy slalomem, które wybijały z rytmu. Końcowe kilometry to znów powrót na szutry, podjazd jeden i ten drugi, 4-o kilometrowy, wzdłuż strumienia, łagodnie wznoszący się w górę, ale im dłużej się ciągnął tym większy stawiał opór. W końcu pojawiła się szosa, szybki dojazd do bufetu i ostatnie 12 kilometrów - znów szuter - jazda z górki aż do mety!
Ponad 4 godziny potrzebowali zawodnicy dużyny Kross Racing Team - Bogdan Czarnota i Radosław Rękawek - aby pokonać ten najdłuższy 82km dystans. Na metę wjechali razem, niezagrożeni, bowiem trzeci zawodnik - Szymon Zacharski miał aż 26 minut straty.
Wyniki Giga
Mężczyźni
- 1. Bogdan Czarnota (Kross Racing Team) 04:12:49
- 2. Radosław Rękawek (Kross Racing Team) 04:12:50
- 3. Szymon Zacharski (Grupa Kk 3r Bike Team) 04:39:05
- 4. Marcin Gołuszka (Ktm Trailteam) 04:43:33
- 5. Filip Kuźniak (Gomola Trans Airco) 04:47:22
Kobiety
- 1. Michalina Ziółkowska (Kross Racing Team) 05:11:00
- 2. Justyna Frączek (Ktm Trailteam - Venutto) 05:21:30
- 3. Ewelina Ortyl (Murapol Twomark Specialized) 05:36:05
Wyniki Mega
Mężczyźni
- 1. Mateusz Zoń (Kross Racing Team) 02:09:56
- 2. Mateusz Rybczyński (Rybczyński S.Oliver Mtb Team) 02:12:10
- 3. Dominik Grządziel (Dobre Sklepy Rowerowe - Author) 02:12:52
- 4. Dariusz Poroś (Mtb Votum Team Wrocław) 02:14:33
- 5. Kamil Pomarański (Subaru Azs Uek) 02:16:17
Kobiety
- 1. Katarzyna Sowa (Dobre Sklepy Rowerowe - Author) 02:56:02
- 2. Katarzyna Polakowska (Velonews.Pl Niepokonani Uvex) 02:58:55
- 3. Agnieszka Sobczak (Get Fit Mtb Team) 03:06:28