Deathcat
Kategoria:
W sobotę, 8 listopada, rozegrany został kolejny alleycat, a nazwa wyścigu - Deathcat - w pełni odzwierciedlała mroczną scenerię punktów kontrolnych, którymi okazały się wrocławskie cmentarze.
Tego wieczoru na starcie stawiło się 16 śmiałków, którzy przy ciągle padającym deszczu odważyło się zmierzyć z przygotowaną dla nich trasą. Po otrzymaniu manifestów, wszyscy zdecydowali się, że spod Młyna Sułkowice udadzą się najpierw na cmentarz przy ul. Kiełczowskiej. Pierwsze zadanie na punkcie nie sprawiło większych kłopotów i można było się udać w dalszą drogę.
Kolejne punkty do odwiedzenia na optymalnej trasie były: cmentarz Osobowicki oraz cmentarz Żydowski przy ul. Lotniczej. Tutaj na uczestników czekało dość zabawne zadanie - trzeba było, zakładając na siebie białe prześcieradło, stać się duchem i przejechać kawałkiem Parku Zachodniego.
Następnymi miejscami do odwiedzenia były: cmentarz Grabiszyński, i cmentarz Żydowski przy ul. Ślężnej. A na koniec dwa najbardziej mroczne miejsca - cmentarz Żołnierzy Radzieckich przy ul. Działkowej oraz cmentarz przy ul. Bardzkiej. Po zaliczeniu ostatniego punktu kontrolnego można było spokojnie udać się na metę, która ulokowana była przy katedrze.
Z 16 uczestników, którzy wyjechali na trasę, na metę dojechało 9 osób, z czego parę osób nie odwiedziła wszystkich punktów kontrolnych. Zwycięzcą, po raz kolejny, okazał się Kola. Na mecie wszyscy stwierdzili, że tak ciężkiego wyścigu to jeszcze nie było w historii wrocławskich alleycatów.