HTC Author American Expedition 2013 - Teksas i Tyler
Kategoria:
Pamiętacie Damiana Drobyka, który podjął się samotnej podróży po Amerykach? Chłopak ma się świetnie, pokonuje kolejne kilometry z uśmiechem na ustach, zwiedzając następne miejsce - jakie tym razem? Przeczytacie poniżej!
5.05.2013 - 147km - Kewanee - Morton
6.25 dolara do przodu. Rano w FF znalazłem piątaka pod kasą, potem pod sklepem jakiś dziadek dał mi dolara sam nie wiem za co. Może już wyglądam jak włóczęga ;) Pod koniec dnia na drodze czekała na mnie ćwierćdolarówka. Niezłe szczęście jak na jeden dzień. Ludzie znów kilka razy zaczepiali na drodze, pytali skąd, dokąd i po co? Zazwyczaj na koniec słyszę ich ulubione słowo AWESOME! Po za tym dzień jak co dzień. Wstaję rano, jadę pod koniec dnia szukam kawałka spokojnego miejsca na nocleg i idę spać. Wieczorem dość ciężko było znaleźć takie miejsce. Wszędzie domy, psy, farmy oraz dużo tabliczek Keep Out, No Tresspassing czy moja ulubiona Privat Property. Dziś cały dzień z drogą numer 80 West. Przyjemna, w miarę spokojna, dosyć płaska i niezbyt kręta. Najbardziej dziś przeszkadzał wiatr, do 17:00 non stop z przodu, potem jakby ustał. Prędkość od razu wzrosła z 14-17 do 23-25km/h.
6.05.2013 - 118km - Morton - Vicksburg
Lazy day. Jak się nie ma ochoty do jazdy to się zwiedza. Ja dziś zwiedzałem markety. W poszukiwaniu nowego namiotu oczywiście. Nowy przenośny domek znalazłem w największym markecie w jakim kiedykolwiek byłem. Największa amerykańska sieć supersklepów Wal..... posiada w swojej ofercie nawet niezły sprzęt turystyczny. Za niecałe 30 USD kupiłem dwuosobowy, jedno powłokowy namiocik o wadze trochę ponad 2kg. Zapewne jak każdy mój przenośny nocleg trochę go odchudzę ze śledzi, kieszeni, zbytnich pokrowców, metek i innych zbędnych dodatków. Jak się spisał mój nowy nabytek opiszę jutro. Ciekawy jestem jak produkt Made in Bangladesz z teflonową powłoką wytrzyma większy opad. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na tanią chińszczyznę a nawet posiada swoją markę i model. Jeśli chodzi o dzisiejszą jazdę to dzień bardzo podobny do wczorajszego. Trochę poświęciło, popadało i wiało dość mocno z zachodu. Przejechałem obrzeżem miasta Jackson, przemęczyłem szybką i dziurawą dwupasmówkę nr. 18, zwiedziłem nawet ładne miasteczko Raymond i do Vicksburga dojechałem najbardziej dziurawą drogą w USA jaką do tej pory jechałem. Jutro ważna chwila, przejazd przez most na największej rzece Ameryki Północnej - Mississippi :)
Dalsza część relacji TUTAJ