Blog: Tomek Ptak
Finał III Pucharu Centrum TMT Strefy MTB Sudety 2016 w Jodłowniku
Kategoria:
Nazwa miejscowości Jodłownik chyba jeszcze nie jest powszechnie znana miłośnikom MTB. Ale wystarczy dodać, że ta dolnośląska miejscowość jest oddalona o kilka kilometrów od Bielawy i od razu można się domyślić, że mamy do czynienia z wyścigiem w Górach Sowich. Jeszcze kilka lat temu mało znane, w tym sezonie jest to najbardziej eksploatowane górskie pasmo przez kolarzy MTB.
Finał Pucharu Strefy Sudety
Poza zawodami sportowymi bardzo popularna jest także turystyka rowerowa w okolicach Gór Sowich. W tym celu powstało stowarzyszenie Strefa MTB Sudety, które zajmuje się tworzeniem i promowaniem niesamowitych tras rowerowych w środkowej części Sudetów. Pod patronatem Strefy powstała cała seria wyścigów MTB: Puchar Strefy MTB Sudety, dla których cechami charakterystycznymi są: wymagające, techniczne trasy i górskie krajobrazy.
Podjazdy na Wielką Sowę, albo Kalenicę są już chyba dobrze znane amatorom MTB. Jednak organizatorzy maratonu w Jodłowniku postanowili przedstawić zawodnikom nowe, nieznane trasy w mniej uczęszczanych rejonach Gór Sowich i okazało się, że na niewielkiej powierzchni można znaleźć mnóstwo górskich, technicznych ścieżek. Dróg asfaltowych było całe 8 metrów i chyba tego może się trzymać każdy organizator maratonu MTB.
Na finale Strefy MTB Sudety dominowały górskie szutry, ale nie zabrakło krętych singli, stromych, kamienistych podjazdów i zdradliwych zjazdów na sypkim, lessowym podłożu. Wyścigi nie są jeszcze mocno wypromowane, więc można tam odnaleźć coś, czego nie ma na dużych imprezach, czyli: kameralną atmosferę, mniejsze tłumy na starcie i świetnie wyposażone bufety na trasie i mecie.
Trudna końcówka sezonu
Dla mnie Finał Strefy MTB Sudety był przedostatnią okazją na poprawienie swoich tegorocznych wyników i zbliżenie się do amatorskiej czołówki. Zależało mi głównie na przejechaniu tej wymagającej trasy równym, mocnym tempem i poczuć trochę frajdy z rywalizacji. Nie udało mi się zrealizować tego planu, ponieważ wyczuwałem mocną blokadę w mięśniach w momencie zbliżania się w okolicę progu tlenowego. Co więcej, z czasem zacząłem odczuwać dyskomfort przy coraz niższym tętnie i wyraźnie nie utrzymywałem równego tempa. Wyścig składał się z dwóch identycznych rund, więc przed rozjazdem miałem pokusę, żeby zjechać na krótszy dystans. Jednak postanowiłem przejechać drugą pętlę trochę wolniejszym tempem. Moja słabsza dyspozycja była z pewnością wynikiem niewyspania i braku czasu na treningi w ostatnich dwóch tygodniach. Nawet w amatorskiej rywalizacji trzeba solidnie potrenować co najmniej 2-3 razy w tygodniu. Inaczej forma zaczyna szybko uciekać, a zaczyna się od utraty maksymalnej mocy.
Został mi jeszcze ostatni start w sezonie - Bike Maraton w Ludwikowicach Kłodzkich, do którego zostało mi tydzień czasu. Aby powalczyć o awans do 1 sektora zamierzam najpierw dobrze wypocząć, następnie zrobić sobie trening składający się z krótkich przyśpieszeń, żeby pobudzić najwyższe strefy metaboliczne. Dzień lub dwa dni później zamierzam zrobić sobie lekką, dwugodzinną przejażdżkę, wyspać się i zobaczyć jaki będzie rezultat w Ludwikowicach Kłodzkich - ponownie w masywie Wielkiej Sowy.