Blog: Michalina Ziółkowska
Kontuzja - jak przetrwać ten trudny czas?
Kategoria:
Kontuzja w świecie sportu wywołuje wiele negatywnych emocji. Złość, bezradność, rozgoryczenie, rozpacz to tylko niektóre z towarzyszących sportowcom odczuć. Nie pierwszy raz doświadczam podobnego stanu. Złamany obojczyk pokrzyżował moje plany w końcówce sezonu i pozbawił mnie długo oczekiwanego wyjazdu na Lazurowe Wybrzeże i startu w Roc d’Azur! Co więcej, uziemił mnie na dobre kilka tygodni, których operacyjnie zespolona kość potrzebuje do pełnego zrostu.
- Najpierw akceptacja...
Narzekanie i rozczulanie się nad sobą jeszcze nikogo nie uzdrowiło. Czasu cofnąć się nie da, więc zastanawianie się nad tym, co by było, gdyby... nic już nie zmieni. Kontuzja to często wynik całego splotu wydarzeń z naszej przeszłości. Więc pierwszym krokiem w kierunku zdrowia i powrotu do treningów jest akceptacja stanu w jakim się znaleźliśmy. Cóż, stało się, trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość i skupić się na dobrych stronach wymuszonej przerwy w treningach.
- Gdzie są te dobre strony?
Pierwsze pytanie jakie się nasuwa, czy w ogóle są dobre strony kontuzji? Z początku wydaje się to niedorzeczne, jak 5 tygodni bez treningu może być korzystne dla kogoś, kogo kilka ostatnich lat kręciło się wokół treningów i wyścigów. Cóż, może właśnie odpoczynek jest potrzebny!
Prawdę mówiąc nie pamiętam, by urlop w pracy nie oznaczał wyjazdu na obóz treningowy czy wyścig. Dojazd do pracy rowerem, a w przerwie między-sezonowej obowiązkowo weekendowe kilkugodzinne wycieczki, a wieczorami pomysły na crossfit, koszykówkę itp. by spożytkować nadmiar energii... Kilka lat życia w pełnym napięciu, stresie treningowo-startowym i praca na pełnym etacie...
Więc zamiast narzekać, staram się doceniać to, że na chwilę moje tempo życia zwolniło i wykorzystać ten czas na faktyczny odpoczynek. To okazja do zaległych rodzinnych spotkań czy porządnego lenistwa i całkowite uwolnienie się od ściśle zaplanowanego, napiętego harmonogramu dnia. Nową aktywnością dla mnie stały się spacery z ręką w temblaku. Oczywiście dopiero kiedy było to już możliwe, kilka pierwszych dni po operacji to była jedynie walka z bólem.
- Powrót do zdrowia we współpracy z rehabilitantem
Podczas kontuzji zmienia się diametralnie cel treningowy. Teraz jest nim powrót do pełnej sprawności. W przypadku złamania obojczyka, pierwsze kilka tygodni to głównie cierpliwe oczekiwanie na zrośnięcie kości. Możemy sobie pozwolić na ruch w ograniczonym zakresie kontuzjowanej ręki.
Bardzo dobrze, jeśli jest możliwość stałego kontaktu z rehabilitantem. Ja mam to szczęście, że mogę z każdym problemem zgłosić się do świetnego fizjoterapeuty Tomasza Niedzwiedzkiego, który od lat współpracuje z kolarzami. Wystarczy mi wizyta raz w tygodniu, by przede wszystkim poznać zestaw ćwiczeń możliwych do wykonania w danej fazie leczenia. Dodatkowa praca z jego strony nad przykurczonymi mięśniami pozwala poszerzyć zakres ruchu i rozluźnić mięśnie. A na koniec - dla mnie niezwykle cenne - seria odpowiedzi na nurtujące mnie pytania wiążące się z nietypowymi objawami, jakie pojawiają się w trakcie rekonwalescencji. Przykładowo, uczucie strzelania w zrastającej kości, uczucie nieznośnego ciągnięcia skóry w obrębie wstawionej blaszki itp., itd. Upewnienie, że nie dzieje się nic złego jest bardzo ważne, bo pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość i utwierdza w przekonaniu, że leczenie przebiega zgodnie z planem.
- Pozytywne myślenie
Nic tak dobrze nie wpływa na ludzki mózg, jak pozytywne myślenie, a w okresie rekonwalescencji jest czynnikiem bardzo korzystnym. Wiele badań dowodzi, że szybszy proces leczenia wspomaga wizualizacja. Zamiast więc bezczynnie leżeć i użalać się nad własnym losem, lepiej ruszyć swoją wyobraźnią i zacząć wyobrażać sobie, jak znów jesteśmy w pełni zdrowia i z wielkim entuzjazmem przemierzamy kolejne kilometry na rowerze!
- Cierpliwości...
W przypadku kontuzji często najlepszym sprzymierzeńcem jest czas. Organizm musi się uporać z kontuzją, odbudować naruszone struktury, by znów być gotowym na nowe dawki treningowe. Dajmy mu tyle czasu, ile potrzebuje, by móc dać z siebie 100%, bez żadnych ograniczeń. A zatem cierpliwości...