Blog: Michalina Ziółkowska
Trening rowerowy w mroźne dni. Kilka porad!
Kategoria:
Ujemne temperatury nie muszą wcale zmuszać nas do rezygnacji z aktywności fizycznej na powietrzu. Okolice Wrocławia zazwyczaj nie obfitują w pokaźne ilości śniegu, więc barierą do wyjścia na rower zwykle okazują się mrozy i sama obawa przed zmarznięciem. Osobiście nie znoszę treningów w zamkniętych pomieszczeniach, więc staram się, jeśli jest to tylko możliwe, wykonać trening na zewnątrz. Z doświadczenia wiem, że odpowiedni ubiór, pozytywne nastawienie i pogoda ducha pozwolą całkiem przyjemnie spędzić czas na rowerze, nawet przy ujemnych temperatrach sięgających -10 stopni.
Ubranie to podstawa
Dostęp do odzieży termicznej jest dziś w zasadzie nieograniczony i wcale nie trzeba kupować ubrań z najwyższej półki. Z powodzeniem można zaopatrzyć się w odpowiedni zestaw ubrań np. w Decathlonie. Do tego dołożyć kilka drobnych, pożytecznych akcesoriów i jesteśmy gotowi na starcie z mrozem!
- Marznące palce u rąk i nóg, jest na to sposób! Największą zmorą moich zimowych treningów jest marznięcie palców u rąk i stóp. Nie ukrywam, że wiele razy wracałam bez czucia i przeżywałam okropny ból rozmarzających palców. Ale dziś m.in. są dostęne bardzo sprytne saszetki firmy Aptonia tzw. ogrzewacze do rąk czy stóp, które potrafią utrzymywać ciepło kilka godzin. Wystarczy przed wyjściem potrząstnąć, po czym włożyć do rękawic i butów. To na prawdę działa! Oczywiście rękawice muszą być ciepłe, ja używam narciarskich. Buty dobrze jest mieć ocieplane. Kilka lat temu w moje ręce trafiły buty Specialized Defroster, służa mi już 4 sezon. Oczywiście bez dodatkowych ocieplaczy na buty nawet nie wychodzę z domu!
- Na cebulkę! Ważne by dostosować ilość warstw ubrań do własnych potrzeb. Od paru lat mam niezawodny zestaw zimowy: kurtkę i spodnie kolarskie zimowe z logo Czas na rower!, które wykonała firma Kallisto. Do tego niezbędne okazały się dodatkowe drugie spodnie z Decathlonu z lekkim ocieplaczem i zestaw pod kurtkę - koszulka krótka, długa i bluza. Zaletą w dzisiejszych czasach jest to, że mimo iż ubrania są cienkie i lekkie potrafią dobrze izolować ciepło i odprowadzać wilgoć. Mając kilka warstw na sobie można się jeszcze całkiem sprawnie poruszać.
- Głowa! Nie można zapomnieć o ochronie głowy, dobra czapka to podstawa, świetnie sprawdzi się taka, która dodatkowo ochrania uszy. Warto też założyć coś w rodzaju kominu na szyję, aby zakryć jak największą powierzchnię ciała.
To jak się ostatecznie ubrać jest kwestią indywidualną i metodą prób i błędów każdy na pewno znajdzie swój idelany zestaw. Ważne, że dobrze przygotowani możemy bez problemu sprostać kilkustopniowemu mrozowi, nawet przez kilka godzin.
Jaki rower, jakie drogi?
Oprócz mrozu, drugą zimową przeszkodą jest śnieg. Bywa, że popada go niewielka ilość i zaczynamy obawiać się brak trakcji. Co gorsza, nieoczekiwany poślizg może narazić nas na niepotrzebne upadki i ryzyko szczególnie, jeśli jeździmy szosą.
Dlatego stawiam na rower przełajowy! Drugi sezon w moich treningach, zwłaszcza zimowych, genialnie się sprawdza, o czym zresztą możecie przeczytać w Specialized Crux - przełaj idealny na zimę i nie tylko... Kiedy na szosach można napotkać pozostałości po niedawnych opadach śniegu, nie ma obaw, jakie towarzyszyły mi podczas jazdy rowerem szosowym na gładkich oponach. Przełaj poradzi sobie również w łatwym terenie, bez problemu możemy pojeźdźić po śniegu. A jak ktoś nie ma, nie może lub śniegu jest na tyle dużo, że jazda po szosach w towarzystwie samochodów staje się zbyt ryzykowna, śmiało można sięgnąć po...
Rower MTB - zabawy na śniegu to też niezły trening. We Wrocławiu mamy parki z niewielkimi górkami, wały wzdłuż kanałów Odry, które świetnie nadają na jazde w trudniejszych warunkach.
Ale czemu tak wolno jeździmy?
Faktycznie, prędkość zimą spada. Niższa prędkość jest udowodniona naukowo, dla ciekawskich zapraszam do artykułu: Trening zimą - dlaczego jeździmy wolniej i wysiłek jest trudniejszy? Dlatego też nie ma co się martwić, ponieważ zima to okres spokojniejszej pracy, lżejszych treningów. Mróz to nie wymówka, a więc... w drogę!