Blog: Michalina Ziółkowska
Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB w Spilimbergo na 9. miejscu - relacja
Kategoria:
Za mną pierwsze wielkie wyzwanie tego sezonu i kolejne niesamowite kolarskie wydarzenie - Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB. Wyścig we włoskim Spilimbergo okazał się niezwykle wymagający. Pokonanie 104 kilometrów i ponad 3 tysiące przewyższeń w trudnym kaminienistym terenie zajęło mi 5,5 godziny. Ostatcznie ukończyłam rywalizację w Elicie Kobiet na 9 miejscu. Zwyciężyła legenda kolarstwa górskiego Gunn-Rita Dahle Flesjå, a tuż za nią na metę wjechała Maja Włoszczowska.
Przygotowania do Mistrzostw Europy
Planując sezon 2018, wiedziałam, że jednym z ważniejszych dla mnie wyścigów będą kwietniowe Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB we włoskim Spilimbergo. Z reguły o tej porze roku dopiero zaczyna się sezon startowy, a forma przychodzi później. Tym razem trzeba było zastosować nową strategię, by już wczesną wiosną przygotować się odpowiednio na tej rangi imprezę. Podobnie jak w ubiegłych sezonach postawiłam na przygotowania oparte na zimowym treningu w moich okolicach uzupełnione o kilka startów, wśród których znalazła się jedna zagraniczna etapówka.
Sezon startowy w barwach Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team rozpoczął się dla mnie w lutym od startu na słynnym Cyprus Sunshine Cup. Nieprzypadkowo wybrałam właśnie ten czterodniowy wyścig o wysokiej randze SHC. Co roku na starcie pojawiają się czołowe i utytułowane zawodniczki przede wszystkim kolarstwa górskiego - Annika Langvad, Gunn-Rita Dahle-Flesjaa czy Anna van der Breggen. Frekwencja i mocna obsada pozwalały na konfrontację z najlepszymi, dobre ściganie i przekonanie się, jakie elementy treningu wymagają największej koncentracji w kolejnych tydogniach przygotowań. Wynik nie był tak istotny, szczególnie, że nie uniknęłam problemów technicznych na dwóch etapach.
Start ten był dla mnie pierwszą okazją sprawdzenia, jak czuję się w ferworze walki na rowerze na kołach 29''. Po tygodniu na Cyprze byłam już pewna, że przesiadka na Scott Scale RC 900 World Cup, to była świetna decyzja i na pewno będzie mi dobrze służył w całym sezonie.
Do kraju wróciłam zmotywowana i po chwili odpoczynku, wróciłam do treningów, a kolejne starty w Austrii i Chorwacji pozwoliły mi się wprowadzić w rytm wyścigowy. Po pierwszym w sezonie zwycięstwie w Bike Maratonie w Miękini wyjechałam do Włoch stawić czoła trasie Tiliment Marathon'u.
Relacja z ME w Spilimbergo
Mój nocleg znajdował się w niewielkiej wiosce Clauzetto — usytuowanej w niedalekiej odległości od najwyższego szczytu, przez który biegła trasa. Wiadome było, że właśnie tam wybiorę się na ostatni trening, by sprawdzić końcówkę najdłuższego podjazdu oraz zjazd, które z profilu wydawały się kluczowymi w całym wyścigu. Zjazd okazał się trudny, kamienisty i ciągnął się ładne kilka kilometrów. Nie doceniłam jednak trudności pozostałych 80 km trasy, choć różne głosy z zewnątrz mówiły, że będzie ciężko... :)
Na starcie miałam przyjemność stać w pierwszej linii. Początkowe kilkanaście kilometrów zapowiadało się płaskie, dlatego plan był taki, by trzymać się pierwszej grupy. Niestety nie wszystko układało się dobrze na początku, było dość nerwowo, po wąskim singlu zostałam w drugiej grupie i jechałam w okolicach 15. miejsca. Kiedy zaczęliśmy mieszać się z Mastersami, zaliczyłam niefortunny upadek i zostałam sama. Po kilku płaskich kilometrach w końcu zaczęły się większe góry. Najpierw bardzo sztywny, selektywny podjazd o nachyleniu ok. 30%. Właśnie tam udało mi się wreszcie znaleźć lepszy rytm. Po kolejnych technicznych odcinkach czekał nas wjazd na najwyższy szczyt (pond 1 tys. metrów przewyższenia na odległości kilkunastu kilometrów). Ten fragment był niezwykle wyczerpujący, słońce grzało mocno, a w moim bidonie niewiele zostało. Wszystko to sprawiło, że kiedy zaczął się zjazd, słabo panowałam nad rowerem i chwilę słabości przypłaciłam przelotem przez kierownicę i lądowaniem na skałach. Poobijana szybko jednak ruszyłam w dół, do mety było już tylko ze 40 km, a ja byłam już 10. Po zjeździe złapałam nowy bidon, uzupełniłam energię i w ostatnich kilometrach przesunęłam się jeszcze na 9 pozycję.
Do mety dotarłam ledwo żywa, ale zadowolona, że sprostałam tej niesamowicie ciężkiej trasie. Strata do Gun Rity Dahle ok. 24 minuty może wydawać się spora, ale z drugiej strony jest niezwykle motywująca. Do Mistrzostw Świata jest jeszcze 5 miesięcy, więc przede mną sporo czasu i pracy ;) W Auronzo di Cadore usytuowanym u podnóży szczytu Tre Cime trasa 3Epic będzie nie mniej wymagająca!
Wyniki Elita Kobiet:
- 1. DAHLE FLESJAA Gunn-Rita NORWAY - 05:06:16
- 2. WLOSZCZOWSKA Maja POLAND - 05:06:39
- 3. LÜTHI ARIANNE Team Spur - 05:16:46
- ...
- 9. ZIOLKOWSKA Michalina POLAND - 05:30:50