Blog: Michalina Ziółkowska
Majorka - świetna wyspa na kolarskie zgrupowanie i wakacje
Kategoria:
Marzec w Polsce bywa bardzo zimny, a często w tym okresie potrzebujemy spędzić więcej czasu na treningach wytrzymałościowych. Przy temperaturze oscylującej w okolicach 0 st. i w niepewnych warunkach atmosferycznych kilkugodzinna jazda rowerem bywa uciążliwa i może wymagać większego wysiłku. Dlatego też świetnym pomysłem jest wyjazd na południe Europy, gdzie możemy liczyć na bardziej komfortowe warunki do treningu. Najbardziej znanym miejscem jest oczywiście południowa Hiszpania, w tym Calpe, (więcej o trasach w tym rejonie w innym wpisie: Calpe, La Nucia - trasy rowerowe na kolarskie zgrupowanie i nie tylko). Inną ciekawą opcją jest Majorka, wyspa położona na Morzu Śródziemnym.
W marcu tanie linie lotnicze uruchamiają połączenia na tą wyspę, a ruch turystyczny dopiero się rozpoczyna. Zima w tym rejonie jest łagodna i raczej przyjemna. Jak dobrze trafimy to możemy liczyć na słoneczne dni z temperaturą nawet 20 stopni. Wybierając się na tydzień można rozważyć wypożyczenie roweru na miejscu. Wówczas można też zrezygnować z wypożyczanie auta, gdyż komunikacja publiczna na wyspie jest dobrze zorganizowana. Rowery trzeba wcześniej zarezerwować przez stronę internetową. My korzystaliśmy z wypożyczalni VIP Cycling w miasteczku Palmanova. Noclegi w takim małym miasteczku w północnej części wyspy są lepszym rozwiązaniem niż hotel centrum Palmy dla kogoś , kto woli częściej jeździć rowerem w góry niż zwiedzać urokliwe centrum stolicy Majorki.

Na dłuższy okres tańsze będzie przewiezienie własnego roweru samolotem.
Serra de Tramuntana - piękne góry do trenowania
Zdecydowanie najlepszym rejonem do spędzenia wielu godzin na rowerze szosowym jest północną część wyspy z pasmem górskim Terramuntana. To co wyróżnia to miejsce, to niesamowite widoki, strome klify i malownicze doliny. Kilometry w takim otoczeniu mijają nie wiadomo kiedy.

Najbardziej uciążliwe były przejazdy przez stolicę i zarazem największe miasto Balearów Palma de Mallorca. Duży ruch, dużo świateł nie sprzyjało sprawnemu poruszaniu się nawet rowerem. Z drugiej strony zdarzyło nam się skorzystać z kolei, której stacja znajdowała się w samym jej centrum.
Podczas tygodniowego pobytu każda z jazd pozwalała odkryć piękno tej wyspy. Oto kilka miejsc, które zdecydowanie polecamy:
Sa Calobra

Zjazd do Sa Calobra to bez wątpienia najpiękniejsze miejsce na wyspie, jakie zobaczyliśmy. Aby tam dotrzeć, wyruszyliśmy z Inca, gdzie najpierw wdrapaliśmy się na górę Coll dels Reis (682 m n.p.m.), skąd zaczyna się 10 kilometrów zjazdu pełnego serpętyn, gdzie nie wiadomo czy patrzeć na drogę, czy podziwiać niezwykły krajobraz. Niestety, jak w przypadku innych portowych miast, aby wrócić, trzeba, podjechać tą samą drogą robiąc niecałe 700m przewyższenia. My lubimy podjazdy, więc cieszyliśmy się, że mamy taką możliwość.
Wracając do Palmanova, zahaczyliśmy o słynny Puig Major (885 m n.p.m.), który od tej strony jest łagodniejszy niż w przeciwnym kieunku od portu Soller. Dalej na naszej drodze czekał równie popularny Coll de Sóller. W tych pięknych miejscach kilometry pod górę i w dół mijają niezwykle przyjemnie.
Formentor

Przedłużeniem gór Serra de Tramuntana jest liczący ok 20 km półwysep Formentor. Jest to jednocześnie najdalej wysunięta na północ część wyspy, a na jej końcu znajduje się latarnia morska. Również w tej części możemy liczyć na piękne widoki na morze i strome klify.

Wybraliśmy trasę prowadzącą przez góry, a z racji, że mieszkaliśmy w Plamanva, mieliśmy do pokonania ponad 100 kilometrów, po drodze mijając takie słynne pojdazdy jak Coll de Sóller (497 m) i Puig Major (868 m). W drodze powrotnej skorzystaliśmy z pociągu i połączenia Sa Pobla - Palma, aby pominąć płaską część trasy i zdązyć wrócić przed zmrokiem.
Valdemossa

W poszukiwaniu lokalnych smakołyków wybraliśmy się do urokliwej miejscowości, wciśniętej we wzgórza pasma Tramuntana, Valdemossa (ok 413 m n.p.m). Wśród wąskich, kamienistych uliczek znaleźliśmy cukiernię z tradycjami, gdzie oprócz kawy skosztowaliśmy popularnego ciastka, Coca de Patata.
Wcześniej jednak odwiedziliśmy urocze miasto portowe Port de Valdemossa. Niespełna 5 km wąskiej, krętej i niesamowicie widowiskowej drogi w dół i znaleźliśmy się przy samym morzu.

Niestety to jedyna droga, która tam prowadzi, więc powrót wiązał się z pokonaniem ok 400 m przewyższenia, co akurat pozwoliło nam nabrać apetytu na lokalne przysmaki.
Zachodnie wybrzeże

Świetna trasa na początek, nie za wiele przewyższeń i doskonale wpowadzająca w klimat. Prowadzi przez nadmorskie miasteczka jak Sant Elm, Port d'Antrax, Peguera, Santa Ponça. Po drodze można znaleźć miejsce na plaży czy też na deptaku w miasteczku Peguera i relaksować się np przy aromatycznym espresso.
Średnio trudna runda, z pięknymi widokami na wybrzeże. Jest to fragment trasy słynnego Gran Fondo Mallorca 312. Po drodze jest kilka podjazdów do 300 m przewyższenia i o przyjemnym nachyleniu.
Niestety mieliśmy jedynie tydzień czasu na eksplorację tej pięknej wyspy. Ze względu na to, że uwielbiamy podjazdy, wybraliśmy północną część wyspy.

Z opowieści mieszkających tam ludzi, wiemy, że jest też wiele innych ciekawych miejsc, które cieszą się popularnością wśród kolarzy, a do których nie dotarliśmy. Więc spokojnie można tam zostać 2-3 tygodni, żeby odkrywać kolejne ciekawe trasy w innych regionach z przerwami na odpoczynek i zwiedzanie zabytkowej Palmy de Mallorca. Nie wykluczone, że jeszcze tam wrócimy. Jedno jest pewne, możemy śmiało polecić tą miejscówkę wszystkim, którzy lubią spędzać wakacje na rowerze!