Blog: Michalina Ziółkowska
Trening przed pracą - jak się zorganizować?
Kategoria:
Trening rano, a nawet o wschodzie słońca, kiedy świat dopiero budzi się do życia może być prawdziwą przyjemnością! Sekret tkwi w dobrym nastawieniu i odpowiedniej organizacji. Cel i plan jego realizacji to podstawa, reszta przychodzi sama, trochę doświadczenia i możemy być zaskoczeni, jakie to proste.
Harmonogram poranku determinuje praca, a raczej godzina, kiedy muszę ostatecznie pojawić się w biurze. W firmach, taka jak moje z "ruchomym" czasem pracy jest to zdecydowanie prostsze niż tam, gdzie np. trzeba być punkt 8 rano.
- Przygotowania zaczynają się poprzedniego dnia
Kiedy dokładnie wiemy, jaki chcemy wykonać trening, dobrze jest sprawdzić jaka szykuje się pogoda na treningowy poranek. Zwykle korzystam z serwisu ICM Meteo, gdzie sprawdzalność pogody jest bardzo wysoka. Pozwala mi się upewnić, że warunki będą odpowiednie do zrealizowania założeń. Ale także mentalnie przygotować się na niską temperaturę czy też silny wiatr. Jeśli szykuje się mróz, to najzwyczajniej w świecie trzeba wyciągnąć ciepłe ubrania zamiast oczekiwać cudownego ocieplenia.
Równie istotne jest zaplanowanie i przygotowanie posiłków na czas, kiedy będziemy w pracy, uwzględniając w tym także posiłek potreningowy, na który w domu nie będzie czasu bezpośrednio po treningu. Odpowiednio skomponowane posiłki pozwolą na szybszą i skuteczniejszą regenerację, lepszą odbudowę glikogenu a także zniszczonych podczas mocnych jednostek treningowych włókien mięśniowych.
Ostatnia kluczowa sprawa to sen, jeśli chcemy mieć pożytek z treningu, to musimy zapewnić organizmowi odpowiednią dawkę snu, tak aby był odpowiednio zregenerowany i wypoczęty, a co za tym idzie gotowy na obciążenia treningowe. Dobrze, jeśli położymy się spać minimum 7-8 godzin przed pobudką.
- Poranek przed treningiem
Od pobudki do wyjścia na trening zwykle potrzebuję godzinę, a jeśli mam większą swobodę to dokładam do tego jeszcze z pół godziny, bo zdecydowanie wolę, gdy za oknem jest już jasno. Nigdy nie wychodzę na trening bez śniadania, ale wiedząc, że bardzo mało czasu dzieli mnie od treningu, stawiam na rozwiązania sprawdzone - lekkostrawne, szybkie w przygotowaniu i nieobfite - bazujące na musli i owocach. Jeśli mam ochotę na coś bardziej wymyślnego jak np. kasza jaglana bananowa z jagodami, wówczas przygotowuje je wieczorem, a rano tylko podgrzewam. Po śniadaniu mam jeszcze chwilę na aromatyczne, mocne espresso. Potem pozostaje już tylko przygotować szybko bidon, ubrać się i w drogę.....!
- Potreningowy ekspresowy prysznic i do pracy!
15 minut wystarcza mi na prysznic, przebranie się i mogę ruszać do pracy. Wszystko dzięki temu, że dzień wcześniej jedzenie zostało przygotowane i rano zapakowane do torby. Jeśli trening był wyczerpujący, zawsze można zjeść banana, suszone owoce lub owsianego batonika. A porządny posiłek można zjeść już w pracy lub w drodze jeśli ma się taką możliwość. Ja dojeżdżam rowerem, więc pozostawiam sobie to na późnej.
- Dlaczego trening rano?
Były lata kiedy niewyobrażalne było dla mnie trenowanie rano, ale z czasem to się zmieniło i nawet zaczęło być o wiele przyjemniejsze. To z pewnością po części kwestia adaptacji, organizm potrzebuje trochę czasu do przystosowania się do porannego rytmu treningowego. Różnic w treningach o różnych porach dnia można doszukać się więcej, o tym w artykule Trening rano a wieczorem - jaka różnica?. Zaleta na pewno jest taka, że rano organizm jest "świeży" i wypoczęty, a umysł czysty! W obliczu wieczornego "zmulenia" po ciężkim dniu zdecydowanie wolę uczucie nieco mniej elastycznych mięśni i mniejszego pobudzenia. Dodatkowa zaleta jest taka, że organizm nasz będzie gotowy na wyścigi, których start zaplanowano nawet na 7 rano!