Maratończyk na przełaju - część 2
Kategoria:
Jeśli kolarstwo przełajowe to i rower przełajowy. Możemy taki rower złożyć samodzielnie, korzystając z części z naszej kolarzówki, a "jedynie" dokupując nową ramę, widelec, hamulce, opony... Można także zakupić dedykowany sprzęt. Sprawdzamy, jak sprawuje się rower słowackiej marki Dema, model Scud 7.0, który testuje Łukasz Klimaszewski.
Prezentacja roweru Dema Scud 7.0
Po kilku treningach przyszedł czas na krótką prezentację roweru przełajowego (CX) Dema Scud 7.0. Na bardziej obszerny test z jazdy rower musi sobie jeszcze solidnie zapracować. Przy okazji większego serwisu mam zamiar rozebrać go także do gołej ramy i sprawdzić realne wagi poszczególnych części.
Rama
Nie będę rozpisywał tu rozpisywał się nad geometrią, bo bez problemu można sprawdzić ją na stronie producenta. Zawsze byłem zdania, że przed zakupem roweru po prostu trzeba na niego wsiąść i się przymierzyć. Albo będzie pasować, albo nie. Kilka linijek tekstu o tym, że główka ma taki a taki kąt, a tylny trójkąt jest o 5% sztywniejszy niż w innym rowerze niczego nie wnosi.
Przy moim wzroście 175 cm rozmiar S – 520 jest idealny. Rower sprawia wrażenie krótkiego i zwrotnego. Skręt łatwiej zainicjować ruchem kierownicy niż pochyleniem roweru. Zdecydowanie odradzałbym kupowanie roweru o zbyt dużej ramie. O ile na szosie spokojnie trenuję na 54 cm, o tyle w terenie nie byłoby zabawy. Zwrotność roweru jest niestety okupiona bardzo ograniczoną przestrzenią na stopy. Pomiędzy przednim kołem (w czasie skrętu) a czubkiem buta oraz piętą a tylnymi widełkami pozostaje naprawdę mało miejsca. Przy rozmiarze buta 43 nie jest to dla mnie problemem, ale osoby z większą stopą lub tendencją do kierowania pięt do wewnątrz mogą mieć trudności.
Na pochwałę zasługuje prowadzenie linek i pancerzy. Te od przerzutek umieszczono wewnątrz ramy w ładnych przelotkach. Aż do samych przerzutek oraz zacisków hamulców poprowadzono pełne pancerze. Z pewnością pozytywnie wpłynie to na pracę zestawu w błocie. Bardzo podoba mi się dbałość o szczegóły takie jak końcówka linki od przedniej przerzutki z „noskiem” i gumowe zabezpieczenia przed brudem przy zaciskach hamulców. Rama jest tak skonstruowana, że pozostaje naprawdę duży prześwit dla oblepionego błotem koła. Podoba mi się także charakterystyczne dla przełajówek, ułatwiające noszenie roweru na ramieniu, spłaszczenie górnej rury.
Suport ramy wykonano jako standard BB86 pressfit. Nigdy nie byłe zwolennikiem tego wynalazku, zwłaszcza że klasyczny nakręcany suport Ultegra 6600 był niezniszczalny. Zobaczymy, jak będzie wyglądała żywotność tym razem.
Nowoczesność ramy podkreśla mocowanie tylko pod hamulce tarczowe w standardzie PM, główka tapered oraz przelotki umożliwiające przeciągnięcie przewodów hydraulicznych (w wariancie Scud 9.0 są hamulce Ultegra).
Podsumowując: rama sprawia wrażenie wykonanej starannie i z dbałością o szczegóły. Estetycznie nieco razić mogą bardzo widoczne nieszlifowane spoiny. Zwłaszcza w białym malowaniu.
Napęd
To zdecydowanie jeden z atutów roweru. Napęd 2x11 Shimano 105 serii 5800 działa świetnie. Ukazało się już wiele jego obszernych testów, wiec mogę jedynie potwierdzić pozytywne odczucia. Napęd jest homogeniczny (co bardzo się chwali). Jedynie korba to często spotykana w tej klasie przełajówek FSA Grossamer. Kaseta ma rozpiętość 11-28, a korba blaty 46 i 36. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że do poprawnego działania konieczne jest idealne wyregulowanie napędu. Zwłaszcza przedniej przerzutki. Margines błędu w naciągu linek jest zdecydowanie mniejszy niż w napędach 10s. Początkowo jakoś nie mogłem sobie wyobrazić zastosowania napędu szosowego w terenie. Tymczasem nawet kompletnie zawalony błotem dalej działa. Poczekamy jak długo wytrzyma.
Koła
Zestaw DT Swiss R 24 SPLINE DB do lekkich na pewno nie należy. Podana przez producenta waga - prawie 1800 g sprawia, że chcący się ścigać pewnie rozważą wymianę tego elementu. Z drugiej strony dostajemy porządny, fabryczny zestaw DT na prostych, płaskich szprychach i solidnych obręczach. Do jazdy treningowej zdecydowanie wystarcza. Warto podkreślić, że przednie koło ma zacisk w standardzie DT RWS i oś 9 mm, nie jest to co prawda sztywna oś wkręcana, ale pozwala na uzyskanie ciut wyższej sztywności koła w stosunku do standardowych zacisków QR 5 mm. Z tyłu mamy już standardowy zacisk QR.
Wielką zaletą kół DT Swiss jest łatwość przerobienia zastawu na bezdętkowy (w specyfikacji obręcze określono jako tubeless ready). Mi nie chciało się nawet oklejać kół specjalną taśmą – zostawiłem oryginalną opaskę plastikową. Wkręciłem jedynie wentyle od dętek, zalałem płynem Trezado… i gotowe. Z oponami jest trochę gorzej – zwykłe zwijane kevlarowe (60 tpi) Maxxisa puszczają powietrze przy rancie. Po dłuższym wstrząsaniu kołem i kilku dopompowaniach mleko Trezado dało jednak radę. Praktycznie bez dodatkowych kosztów (poza mlekiem i poświęceniu jakiś dwóch starych dętek) mamy więc zestaw bezdętkowy. Należy bardzo podkreślić tą zaletę, gdyż już po pierwszym treningu mogłem stwierdzić, że dętki w przełaju to nieporozumienie.
Hamulce
To element, na którego sprawdzenie w praktyce chyba najbardziej czekałem. Hamulce tarczowe w szosie i przełaju stają się coraz bardziej popularne. Trochę obawiałem się ich wersji mechanicznej , bo nieodłącznie kojarzyła mi się z makro-rowerami sprzed lat. Avid BB7 to jednak nie makro szmelc. Po pierwszych jazdach mogę stwierdzić, że hamują bardzo dobrze, choć nie ma porównania do hydrauliki z mtb. Fikołka przez przednie koło nie musimy się obawiać. Oczywistą zaletą tarczówek jest brak wpływu błota i wody na hamowanie. Póki co mogę to potwierdzić. Nie miałem jednak jeszcze okazji sprawdzić, jak hamulce sprawdzą w ekstremalnym błocie np. glinie. Czy zaciski nie zapchają się i zestaw nie straci skuteczności? W zestawie mamy tarcze w rozmiarze 160 mm, co w zupełności wystarcza. Można spokojnie kontrolować rower hamując także w chwycie górnym na klamkach. Tylne koło da się zablokować bez większego problemu, a moment ten jest dobrze wyczuwalny. Tarcze zamontowane są w standardzie center lock, ale z nakrętką DT. Od strony technicznej nie mam zastrzeżeń, ale wizja kupowania kolejnego klucza dla jednej nakrętki mnie nie przekonuje.
Widelec
To kolejny element, który bardzo mi się spodobał. W pełni karbonowy, masywny, ze stożkową rura sterową. Sztywność, zwłaszcza z zaciskiem RWS 9 mm (bardzo dobry i prosty wynalazek!) jest świetna. Jest to odczuwalne gdy koło wpada nam w koleinę lub grzęźnie w błocie. Ładnie tłumi tez małe nierówności (sprawdzałem jeżdżąc po zamarzniętych odciśniętych w ziemi śladach traktora). Widelec ma mocowanie jedynie do hamulców tarczowych i kilka otworów do przykręcenia … błotnika?
Komponenty
Z pozostałych elementów roweru warto zwrócić uwagę na karbonową (prawdziwy karbon, nie okleina!) sztycę oraz siodełko Fizik Ardea Mg. Choć sam preferuję wąskie „deski”, akurat to przypadło mi do gustu i pozwala na bardzo komfortowe wskakiwanie na rower. Sztyca długości 350 mm zapewnia bardzo szeroki zakres regulacji. Ja nie wysunąłem jej nawet do połowy dopuszczalnego zakresu, wiec dla każdego wystarczy.
Kierownica i mostek to komponenty FSA. Na karbon nie mamy co liczyć w tej cenie, ale cieszy że zdecydowano się na części renomowanej firmy, a nie najtańsze zamienniki.
Maratończyk na przełaju - co dalej?
Zapraszam do komentowania tego i poprzedniego artykułu. O czym chcielibyście przeczytać dalej, a jest związane z przełajem. Niedługo kolejne artykuły.
Autor: Łukasz Klimaszewski