Blog: Michalina Ziółkowska
Specialized Crux - przełaj idealny na zimę i nie tylko..
Kategoria:
Dla tych, co kochają jazdę w terenie i za nic w świecie nie zamieniliby roweru MTB na szosówkę, trenowanie w okolicach Wrocławia bywa prawdziwą udręką. Od najbliższych wzniesień dzieli mnie ok 30 km płaskiej, nudnej szosy. Zwykle więc staję przed dylematem, męczyć się dwie godziny po szosie góralem, żeby kilka-kilkadziesiąt minut pojeździć w ciekawym terenie czy "nabijać" kilometry na szosówce. W końcu w serwisie IM Motion przekonali mnie do wypróbowania roweru przełajowego. Specialized Crux okazał się strzałem w dziesiątkę.
Szosa, teren czyli dużo się dzieje..
Na pierwsze treningi przyszedł czas na początku grudnia, kiedy to jeszcze pogoda była iście wiosenna. Pojawiło się mnóstwo nowych pomysłów na treningi. Na początek wybór padł na wzgórza pod Trzebnicą, lasek koło Kotowic, a następnie fragmenty znane z Bike Maratonu pod Miękinią czy wrocławski Lasek Osobowicki. Połączenie jazdy szosą z wjazdem w teren stanowi świetne urozmaicenie, bo jak wiadomo wjeżdżając w teren możemy zająć umysł tym co dzieje się dookoła, a w przeciwieństwie do szosy dzieje się na prawdę sporo. Czas mija nie wiadomo kiedy, aż żal wracać do domu...
Minione dwa miesiące jazdy to była dla mnie prawdziwa fascynacja nowym Cruxem. Ale co tak właściwie daje nam rower przełajowy? Według mnie daje nowe możliwości i wnosi sporo ożywienia w treningu. W terenach takich, gdzie nie ma gór, a jedynie niewielkie wzgórza oddalone kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów możemy szybko i wygodnie do nich dotrzeć szosą i w już terenie kontynuować jazdę. Leśne ścieżki czy single, gdzie nie ma większych kamieni, stanowią świetne podłoże dla takiego roweru. To wielka przewaga nad rowerem typowo szosowym. Z drugiej strony musimy pamiętać, że nie ma tu żadnej amortyzacji, sztywny karbonowy widelec nie wytłumi większych przeszkód, dlatego w ciężki teren raczej nie ma sensu się pchać, ten zostawiamy na rower MTB.
W rowerach marki Specialized mamy świetne opony Tracer Sport 700x33mm, które dobrze wgryzają się w teren i bardzo dobrze trzymają podłoża. Mój model to najniższy z serii Crux, więc do najlżejszych nie należy, jednak to co dla mnie było najistotniejsze to dostępny rozmiar ramy (46cm), która na mój niski wzrost jest idealna. Napęd Sora 2x9 jak na moje potrzeby w zupełności wystarcza, ale dla większego komfortu lepiej wybrać model E5 Sport już napędem 2x11 i hamulcami hydraulicznymi.
Śnieg, błoto? Nie ma złej pogody na Crux'a
Kiedy nawet cały Wrocław i okolice zasypało śniegiem, kiedy nadciągnął wielki mróz, dla mnie nie było już problemu, żeby wyjść na trening. Spokojnie można zrealizować trening, nawet gdy nagle czarna jezdnia pokryta została warstwą śniegu. Śmiało można wjechać w ośnieżone ścieżki na zboczach masywu Ślęży i cieszyć się jazdą. Ale nie tylko ze śniegiem radzi sobie Crux, na krótkiej rundzie w lasku Osobowickim, gdzie single wypełniała warstwa błota,bardzo dobrze trzymał się podłoża i wchodził w zakręty. Tak, krótkie rundy na ok. 10 minut, to też świetny pomysł ma trening na przełaju. Kilka rund w intensywnym, tempie i mamy świetny trening, zwłaszcza, kiedy aura jest nieprzychylna na długie treningi w otwartym terenie.
Po dwóch miesiącach jazdy na Crux'ie nie mam wątpliwości, że przełajówka świetnie się sprawdza w terenie nizinnym. Ten rower sprawia, że nawet w mroźne, ponure dni trening nabiera koloru ;)