Blog: Tomek Ptak
Amatorski trening kolarski bez pomiaru mocy
Kategoria:
Jeszcze kilka lat temu regularne uprawianie sportu (poza piłką nożną) było bardzo trudnym wyzwaniem. Dobry sprzęt był trudno osiągalny, infrastruktura trudno dostępna, udział w zawodach limitowany, a dostęp do zorganizowanych grup trenujących pod okiem fachowca - utrudniony. Dzisiaj dostęp do sprzętu w każdym przedziale cenowym jest niemal nieograniczony, a trenerów personalnych jest niemal tylu, co samych zawodników. Mimo tego nadal jest wielu aktywnych osób szukających sposobu na poprawienie swoich sportowych rekordów i pokonanie kolejnych barier.
Trening musi sprawiać przyjemność
Większość sportowców-amatorów można podzielić na dwie grupy:
- zawodnicy korzystający z najdroższego sprzętu i współpracujący z najlepszymi trenerami,
- całoroczni rowerzyści, spędzający pół życia na siodełku, nie korzystający ze specjalnych planów treningowych.
Ja osobiście znajduję się w połowie drogi między tymi dwoma grupami. Nie kupuję najdroższego sprzętu, ale mam swoje minimum przyzwoitości. Nie kupuję komercyjnych planów treningowych, ale jestem otwarty na wszelkie fachowe porady i doświadczenia profesjonalnych sportowców. Unikam jeżdżenia na deszczu i mrozie oraz wstawania o 5 rano, żeby potrenować przed pracą. Lubię regularną aktywność fizyczną, ale trenuję tylko wtedy, gdy mam na to czas i ochotę.
Nie twierdzę, że moja filozofia jest najskuteczniejsza i gwarantuje osiągnięcie mistrzowskich rezultatów. Ale mam nadzieję, że niektóre przemyślenia okażą się pomocne w treningu. W każdym razie skuteczność moich metod zostanie zweryfikowana wynikami w amatorskich maratonach MTB.
Liguria - idealne miejsce na trening
Obecnie moja forma i wydolność jest bardzo niska z powodu rehabilitacji po kontuzji kręgosłupa i bardzo kiepskiej pogody. Więc aby dojść do satysfakcjonujących mnie wyników rozpocząłem szlifowanie formy w jednym z najpiękniejszych zakątków Europy - w Ligurii. Północno-zachodnie wybrzeże Włoch to miejsce, gdzie Alpy spotykają się z morzem. Klimat jest łagodny i słoneczny. Wysokie góry blokują napływ zimnych frontów z północy Europy. Górskie, kręte uliczki zachęcają do jazdy, a kafejki przy morzu - do relaksu po treningu.
Mój sprzęt treningowy
Mam zamiar trenować na rowerze Scott Scale 950, z oponami zmienionymi na uniwersalne Specialized Fast Track Control. Mam zamiar monitorować się pulsometrem Mio Cyclo 105. Komputerek współpracuje zarówno z czujnikiem tętna ANT+, kadencji i prędkości, jak i z miernikiem mocy. Z pomiaru mocy nie zamierzam jednak korzystać, ponieważ uważam, że dla mnie byłby to przerost formy nad treścią. Pomiar tętna ma pewne wady, ale za to uczy naturalnie kontrolować reakcje organizmu. Nie zmusza do utrzymania sztywnego przedziału mocy, jeśli przemęczony organizm buntuje się przeciwko temu.
Pierwsze treningi
Nie robiłem nigdy testu progresywnego w laboratorium w celu wyznaczenia progów metabolicznych i zakresów treningowych. Mam zamiar zrobić test terenowy wyznaczający poziom tętna zbliżony do progu mleczanowego, ale dopiero wtedy, gdy przyzwyczaję swój organizm do dłuższego wysiłku, zoptymalizuję swój metabolizm i zdolność do utylizacji kwasu mleczanowego w mięśniach. Aby to osiągnąć zamierzam zacząć od kilku lekkich treningów o długości od ok. 1,5 do 3 godz. Jaka intensywność? Dobrze było by czuć opór w nogach i utrzymać mniej więcej równe tempo przez cały trening. Na początkowym etapie treningów lekkie wahania tętna nie powinny być powodem do niepokoju.