Trening rowerowy w mroźne dni. Kilka porad!
Ujemne temperatury nie muszą wcale zmuszać nas do rezygnacji z aktywności fizycznej na powietrzu. Okolice Wrocławia zazwyczaj nie obfitują w pokaźne ilości śniegu, więc barierą do wyjścia na rower zwykle okazują się mrozy i sama obawa przed zmarznięciem. Osobiście nie znoszę treningów w zamkniętych pomieszczeniach, więc staram się, jeśli jest to tylko możliwe, wykonać trening na zewnątrz. Z doświadczenia wiem, że odpowiedni ubiór, pozytywne nastawienie i pogoda ducha pozwolą całkiem przyjemnie spędzić czas na rowerze, nawet przy ujemnych temperatrach sięgających -10 stopni.
Ubranie to podstawa
Dostęp do odzieży termicznej jest dziś w zasadzie nieograniczony i wcale nie trzeba kupować ubrań z najwyższej półki. Z powodzeniem można zaopatrzyć się w odpowiedni zestaw ubrań np. w Decathlonie. Do tego dołożyć kilka drobnych, pożytecznych akcesoriów i jesteśmy gotowi na starcie z mrozem!
- Marznące palce u rąk i nóg, jest na to sposób! Największą zmorą moich zimowych treningów jest marznięcie palców u rąk i stóp. Nie ukrywam, że wiele razy wracałam bez czucia i przeżywałam okropny ból rozmarzających palców. Ale dziś m.in. są dostęne bardzo sprytne saszetki firmy Aptonia tzw. ogrzewacze do rąk czy stóp, które potrafią utrzymywać ciepło kilka godzin. Wystarczy przed wyjściem potrząstnąć, po czym włożyć do rękawic i butów. To na prawdę działa! Oczywiście rękawice muszą być ciepłe, ja używam narciarskich. Buty dobrze jest mieć ocieplane.