Michalina Ziółkowska (airmisio) | Blog

Rezultat: 102 - strona: 6/7

Motywacja w zimowych przygotowaniach do sezonu

Kategoria: Treningi

Komentarze (2)

Zima to wbrew pozorom świetny okres na pierwsze treningi przygotowujące formę do sezonu startowego. Jeśli tylko spojrzymy na to z odpowiedniej perspektywy, okaże się że jest mnóstwo zalet w tej części roku, co więcej można nawet polubić ją na swój sposób. Przy odrobinie motywacji, można efektywnie wykorzystać ten czas i z przyjemnością wykonywać zaplanowane treningi, mając na uwadze, że główny cel - wysoka forma ma przyjść dopiero na wiosnę!

  • Znajdź swoją motywację

Był czas na analizę i wyciąganie wniosków z niedawno zakończonego sezonu. Teraz nadszedł dobry moment na postawienie sobie nowych celów na kolejny rok. Żeby iść do przodu należy nieustannie szukać nowych wyzwań. Dobrze jest wyznaczyć sobie jeden większy cel - może to być pokonanie sąsiada w lokalnym wyścigu, wjazd na Śnieżkę albo alpejski maraton Salzkammergut Trophy. Wszystko zależy od ciebie i twojego aktualnego poziomu. Ważne by było realne i osiągalne! Następnie zastanów się nad przeszkodami jakie stoją na twojej drodze do sukcesu. Rozbij plan na mniejsze części i małymi kroczkami podążaj do celu. Gdy zwątpisz przypomnij sobie, jaki masz cel i wyobraź sobie uczucie kiedy już tam będziesz. Motywacja wróci sama :)

  • Spokojnie, dopiero grudzień, mamy czas!

Przetrenowanie szkodzi bardziej niż niedotrenowanie - ta maksyma powinna być myślą przewodnią w okresie zimowych przygotowań. Choć nasza ambicja każe nam na każdym treningu dawać z siebie wszystko, musimy zrozumieć, że spokojne treningi też są potrzebne.

więcej »

Podsumowanie sezonu 2014 czyli chwile dla których warto...

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Kolejny sezon za mną, jest trochę czasu na refleksje, a działo się sporo. Te najlepsze momenty zawsze miło powspominać. Bo tak naprawdę to one dają mi dalszą motywację, do tego by wstawać przed wschodem słońca, sumiennie wykonać przed pracą kolejny trening, a resztkę wolnego czasu poświęcić na zaplanowanie diety i odpoczynek.

A więc po kolei moje "super-chwile" sezonu 2014....

  • 1. 30tka na szycie Teide

Teneryfa to taka moja wyspa marzeń, idealna na dwutygodniową przedsezonową "harówkę". Wulkan Teide wznosi się na 3718 m n.p.m, ale rowerem możemy wjechać do granic parku narodowego na wysokość nieco ponad 2200 m, co i tak daje ogromne możliwości treningowe. Ale ja chciałam poczuć coś więcej i znaleźć się na samym szczycie.

Pod koniec obozu w ramach "aktywnego wypoczynku" postanowiliśmy się tam wdrapać, co łatwe nie było. Spaliśmy na wysokości 3270 m n.p.m. w Altavista refuge, by o 5 rano po ciemku z "lampeczkami-pchełkami" zdobyć tą piękną górę. Dotarliśmy na szczyt gdy słońce zaczynało wznosić się nad oceanem, ze skał wydobywała się siarka. Było potwornie zimno, ale widok przecudowny, nie do opisania...

I tak oto rozpoczął się mój 30ty rok życia.

  • 2.

więcej »

Canyon Roc Marathon - 4m. na koniec sezonu

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

O 7 rano na Lazurowym Wybrzeżu we Frejus jeszcze panowała noc, słońce dopiero zbierało sie do wstania, a rower już był gotowy do startu w wyścigu Canyon Roc Marathon. Zaczęliśmy więc rozgrzewkę po ciemku, przed 8 już było jasno, sektory pełne zawodników a przed nami 83 km i ok 2300 m przewyższenia w ciężkim, skalistym terenie.

To był jeden z najtrudniejszych i najbardziej wyczerpujących wyścigów mtb, w jakich dotychczas startowałam. Trasa była niesamowicie wymagająca i nie wybaczała błędów, a mimo to dawała mnóstwo frajdy. Tereny w tej okolicy są przecudowne, kilka kilometrów od morza rozciągają sie wzniesienia na ok 200-400 m tworząc bardzo malowniczy krajobraz. Skaliste podłoże jest tu bardzo zdradliwe, zjazdy często mają wyrzeźbione rynny, mała chwila nieuwagi i można porządnie odczuć na własnej skórze jak twarde są tutejsze skały... Niestety wymarzoną kąpiel w morzu trzeba będzie odłożyć na przyszły rok. Ostatnie 2 dni wakacji i pierwsze dni odpoczynku po kolejnym sezonie pozostaje mi spędzić na zwiedzaniu przepięknego zakątka Francji ;)

Wyścig zaliczany był do cyklu UCI Marathon Series, pierwsza 4 wsród kobiet:

  • 1. Marcouyre Helene 04:42:14
  • 2. McConneloug Mary 04:42:14
  • 3. Bourdon Fanny 04:46:09
  • 4. Ziółkowska Michalina 04:51:15

Warto było się tu wybrać, atmosfera jest niesamowita, w samym maratonie Roc Canyon miało brać udział 2300 zawodników.

więcej »

Maraton Xtrem Loue w Ornans, Francja

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Październik to już ostatni miesiąc ścigania i te ostatnie chwile przed odpoczynkiem postanowiłam spędzić we Francji i wziąć udział w dwóch wymagających maratonach z cyklu UCI Marathon Series.

Pierwszy - Xtrem Loue w Ornans (63km/2300m przewyższenia), gdzie przy okazji odbyły się też Mistrzostwa Francji już za mną. Okolica była bardzo malownicza, miasteczko otaczały nie za wysokie, ale przepiękne góry wznoszące się prawie do tysiąca metrów. Wyścig w tym terenie okazał się trudny technicznie, po drodze 3 dłuższe podjazdy po ok 500-600 metrów w pionie, nachylenie było spore, a podłoże bardzo niewygodne, pełne kamyków, dodatkowo śliskie od porannej mżawki. Kilka fragmentów było tak stromych, że niestety trzeba było pokonywać "z buta". Na zjazdach nie było mowy o odpoczynku. Wąskie, strome, pełne kamieni, biegnące często trawersami stromych zboczy ścieżki wymagały sporej koncentracji i dobrego panowania nad rowerem. Od samego początku ton rywalizacji nadawała utalentowana 20-letnia Francuzka - Margot Moschetti - która w tym sezonie wygrywała Puchary Świata w xc do lat 23. Z każdym kolejnym szczytem powiększała swoją przewagę. Ja tradycyjnie zaczęłam spokojniej, tracąc po pierwszym podjeździe kilkadziesiąt sekund do czołówki, długo jechałam w okolicach 8 pozycji. Dopiero w połowie wyścigu złapałam trochę świeżości i przesunęłam się ostatecznie na 5 miejsce.

Wyniki Elita Kobiet

  • 1. Margot Moschetti (Fra) 3:36:46
  • 2. Sabine Sommer (Aut) +0:03:28
  • 3.

więcej »

Pechowy Bike Maraton w Polanicy Zdrój

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentarze (1)

Nie mam ostatnio szczęścia do Bike Maratonów - w Szklarskiej Porębie dwa "kapcie" a dziś w Polanicy Zdrój urwany łańcuch i znów nie byłam w stanie kontynuować jazdy...

Trasa w Polanicy Zdrój, mimo że nie do końca mi pasuje ze względu na dużą ilość szybkich i płaskich odcinków, to jednak zawsze lubię tu przyjeżdżać. Miasteczko ma swój urok i przyjemny klimat głównie za spawą Parku Zdrojowego i uroczego deptaka. Tym razem start miał miejsce w samym centrum. Tradycyjnie czekał nas wjazd do Piekiełka. Pierwsze kilkanaście kilometrów zawsze jest tu ciężkie, bo na tym odcinku mamy najwiecej wspinaczki. Środek to same szybkie szutry. Dopiero na ostatnich kilometrach robi sie ciekawiej, kiedy to mamy sporo technicznych odcinków, kamieniste, pełne korzeni zjazdy i kilka na prawdę stromych podjazdów. Dziś dodatkowo jazdę utrudniała spora ilość błota zalegająca na ścieżkach.

Niestety 5 km przed metą skończyło się dla mnie ściganie za sprawą urwanego łańcucha. Kto by pomyślał, ze pokonując trasę "z buta"5 kilometrów staje się tak potwornie długim kawałkiem....

więcej »

5m. w UCI Marathon Val di Fassa Bike

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Za mną wymagający maraton w pięknej górskiej scenerii Val di Fassa Bike z cyklu UCI World Series. Dziś zdecydowane zwycięstwo odniosła Sally Bigham, czołowa maratonistka świata. Ja wznosiłam się na szczyty nie tylko alpejskie, ale także moich obecnych umiejętności i walczyłam z każdą górą. Szczególnym wyzwaniem był pierwszy podjazd z o przewyższeniu 1000 metrów, gdzie nachylenie często było takie, że rower ledwo jechał a grawitacja ciągnęła ostro w dół.

Moja jazda pozwalała mi utrzymywać piątą pozycję. Na ok 15 km przed metą na zjeździe zabawę zepsuł mi niespodziewany "kapeć", na szczęście udało mi się kontynuować wyścig i na ostatnim podjeździe odzyskać stracone podczas wymiany dętki dwie pozycje i dojechać do mety na 5 miejscu.

Zwycięzcy wyścigu

Elita Kobiet: BIGHAM SALLY TOPEAK ERGON Racing Team 3:45:37

Elita Mężczyzn: HYNEK KRISTIAN TOPEAK-ERGON Racing Team 2:59:22

Pełne wyniki.

więcej »

Dzień przed Val di Fassa Bike czyli co mnie czeka ;)

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Tradycyjnie dzień przed wymagającym alpejskim startem staram się zapoznać z pierwszym podjazdem. Tym razem przede mną porządna góra Le Cune, od startu ok 1 tys metra w pionie, ostatnie 6km ze średnim nachyleniem ok 15% ;) Cała trasa bedzie liczyć 64.2 km i 2760m przewyzszenia.

Dzień przed startem to doskonały moment na podziwianie krajobrazów, bo na wyścigu jest milion innych rzeczy które absorbują uwagę. Dlatego dziś pamiątkowe ujęcia, na górze jest na prawdę pięknie ;)

A jutro 9 rano start!

więcej »

Rower, czasnarower.pl - zaczynam blog!

Kategoria: Inne

Komentarze (1)

Kilka lat po starcie serwisu zdecydowałam się wprowadzić możliwość prowadzenia bloga. Dzięki temu będzie można w bardziej bezpośredni sposób dzielić się swoimi swoimi rowerowymi przeżyciami.

Serwis powstawał kilka lat temu, gdy byłam na ostatnim roku studiów Uniwersytetu Wrocławskiego. W tym samym czasie rozpoczęłam treningi na nowo utworzonej sekcji kolarskiej. Jednocześnie podjęłam decyzję, że celem mojej pracy magisterskiej będzie utworzenie społecznościowego serwisu rowerowego czasnarower.pl.

Minęło dobrych kilka lat, za mną nieliczona ilość treningów, wiele startów wśród nich m.in. niezapomniane ubiegłoroczne Mistrzostwa Świata w Maratonie MTB zakończone na 8 miejscu. Przez ten cały czas serwis stale mi towarzyszył, dzięki czemu mogłam dzielić się choć częścią z tych wszystkich dotychczasowych doświadczeń. Cieszę się, że czasnarower.pl stale się rozwija i mam nadzieję dzięki nowej funkcjonalności zyska więcej nowych sympatyków.

Nie jest łatwo łączyć pracę na pełnym etacie z treningami i jednocześnie rywalizować z profesjonalistami. Ale te kilka lat, które mam za sobą pokazują, że da się to robić i jednocześnie można z tego czerpać ogromną radość. Ten spory kawałek czasu pozwolił mi doświadczyć na prawdę wiele, bo sport to nie tylko trening, to też odpowiednia dieta, regeneracja, sprzęt, motywacja, wsparcie i wiele innych drobiazgów, które złożone w całość pozwalają małymi kroczkami wspinać się w górę i osiągać wymarzone cele.

więcej »

Śnieżka zdobyta! Uphill Race Śnieżka 2014

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Śnieżka, piękna i taka niedostępna dla kolarzy, "Królowa" Karkonoszy, wznosi sie na 1602 m n.p.m. Chroniona na co dzień pilnie przez strażników, którzy na tereny Parku Narodowego nie wpuszczają rowerzystów. Ale raz w roku Uphill Race Śnieżka otwiera tą furtkę do Karkonowskiego Parku Narodowego dla kilkuset śmiałków, którzy chcą właśnie na 2 kółkach tą wybrukowaną ścieżką dotrzeć na sam szczyt! Wyścig trwa już w momencie uruchomienia zapisów, bo limit ustalony jest na 350 osób. Mnie w zasadzie miało tam nie być, gdyż górę tą zdobyłam już 3 razy, ale gdy kilka dni przed startem pojawiła się możliwość wzięcia udziału w imprezie, nie można było odmówić!

Śnieżkę dobrze znam z czasów dzieciństwa, kiedy to zdobywało się ją piechotą, zawsze była taka magiczna i oferowała przepiękne widoki na otaczającą okolicę. Dlatego zawsze chętnie tam wracam, a jeszcze chętniej, gdy mogę tam wjechać rowerem! W sobotę rano - 9 sierpnia - deptak w Karpaczu opanowany został przez uczestników wyścigu. Punktualnie o 10 wszyscy ruszyliśmy na 14-o kilometrową trasę. Łącznie mieliśmy do podjechania ok 1000 metrów w pionie. Początek to kilka kilometrów główną asfaltową drogą przez Karpacz - dobrze znana z maratonów startujących w Karpaczu - aż do Świątyni Wang. Właściwie dopiero tam, gdy wjeżdża się na kostkę brukową, rozpoczyna się prawdziwy wyścig. Nachylenie jest zmienne, są fragmenty, gdy rzeczywiście robi się bardzo stromo, ale najbardziej chyba daje się we znaki nierówna kostka brukowa, która nieustannie wybija z rytmu.

więcej »

Trening techniki jazdy pod okiem zawodnika enduro

Kategoria: Treningi

Komentuj

Czy po kilku latach uprawiania kolarstwa można mieć problemy z techniką w terenie? Okazuje się, że najprostsze fragmenty trasy można przejechać szybciej, płynniej, sprawniej, dynamiczniej... Każdy techniczny element można zoptymalizować, a doprowadzając go do perfekcji zyskiwać kolejne setne sekundy na wyścigu...

Uwielbiam jazdę w terenie. Rower górski stworzony został do jazdy wśród dzikiej przyrody, po ścieżkach, które uformowała natura, nie raz zaskakujących czy to wystającymi, splątanymi korzeniami, czy też w przedziwny sposób uformowanymi lawinami głazów i kamieni. Czasem jednak drobne braki w technice sprawiają, że przyjemność z jazdy zamienia się w walkę o przetrwanie, bo przyroda przecież stawia przed nami równie mnóstwo pułapek jak i zasadzek, z którymi trzeba umieć sobie radzić. A nie po to kupujemy rower MTB by jeździć po nudnych asfaltowych i szutrowych ścieżkach!

Powyższe przemyślenia doprowadziły mnie do ekipy EMTB.pl, a pomocną dłoń wyciągnął Maciej "Pajonk" Pająk, specjalizujący się w jeździe Enduro. I tak doszło do pierwszego spotkania na Rychlebskich Ścieżkach, które ostatnimi czasy zyskały sporą popularność wśród sympatyków jazdy MTB.

Szkolenie pod okiem "Pajonka" z ekipy EMTB.pl

Zaczęliśmy od krótkiego singla (spoza oznaczonych ścieżek), chwila obserwacji mojej jazdy w trudnym terenie wystarczyła by wyłapać kilka złych nawyków.

więcej »

Ostre koło w mieście - Specialized Roll 1 Drop - wrażenia

Kategoria: Sprzęt

Komentuj

Ostre koło chodziło po mojej głowie już od dłuższego czasu. Moją uwagę przyciągała przede wszystkim prostota tego roweru, która sprawia, że jest on dużo lżejszy i bardziej niezawodny niż typowy miejski pojazd. Dodatkową ciekawość wzbudzała we mnie chęć poczucia jazdy bez wolnobiegu i konieczność ciągłego pedałowania. W końcu decyzja zapadła i z mojego ulubionego wrocławskiego sklepu IM-MOTION wyjechałam na pięknym białym ostrym kole Roll 1 Drop firmowanym przez markę SPECIALIZED. Co wyróżnia tą markę, to - oprócz marki :) - na pewno też bardzo ładny design.

Poczuć wolność

Na początek - dla kogoś kto nigdy nie miał do czynienia z ostrym kołem - dla własnego spokoju i bezpieczeństwa warto zostawić sobie hamulce. Szczególnie gdy na codzień więcej czasu spędza się na tradycyjnym rowerze górskim zamiennie z szosowym. W tej sytuacji zyskanie nowych i pozbycie się starych nawyków wydaje się niemal niemożliwe. Pierwsze wrażenia są zawsze ekscytujące, ale towarzyszy temu jednoczesne zagubienie. Chwile zajmuje wpojenie sobie, że pedałować trzeba bez przerwy, ale mocne szarpnięcie korby z pewnością przekazuje solidny bodziec do mózgu! Ale gdy już oswoimy się z tą nową techniką, zadowolenie wzrasta z każdym kolejnym kilometrem. Lekkość z jaką zaczynamy się poruszać staje się niesamowicie przyjemna.

więcej »

Sellaronda HERO - UCI Marathon w Dolomitach! - relacja

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

W najdłuższy dzień w roku zaraz po wschodzie słońca ponad 6 tysięcy zawodników stawiło się w dolinie Val Gardena by walczyć o tytuł Hero of the Sellaronda. Najcięższy maraton świata w samym sercu Dolomitów oferował 2 trasy wokół Masywu Sella biegnące przez 4 słynne przełęcze: Gardena (2119 m n.p.m.), Campolongo (1850 m n.p.m.), Pordoi (2241 m n.p.m.) i Duron (2280 m n.p.m.)/Sella (2230 m n.p.m.) - 84 kilometry i 4300 metrów przewyżenia oraz 62 km i 3300 metrów przewyższenia. Dodatkowo w ramach wyścigu rozegrano kolejną edycję z serii UCI World Series Marathon (84km Elita Mężczyzn oraz 62km Elita Kobiet).

Już od 6:30 rano przy temperaturze ledwie 5 stopni pierwsi zawodnicy ustawiali się w sektorach startowych. Na szczęście słońce dość żwawo wznosiło się w górę i dało się dostrzec pierwsze promyki między niesamowicie uformowanymi szczytami masywu Sella. Zapowiadał się słoneczny dzień, choć już sama atmosfera była tak gorąca, że nikt nie zważał na panujące zimno. Od 7:10 przez ponad godzinę kolejni zawodnicy ruszali w teren, by najpierw wspiąć się 750 metrów na najwyższy na krótszej trasie punkt - Dantercepies 2298 m n.p.m, gdzie nachylenie momentami dochodziło do 30%. Najwięksi twardziele walczyli o specjalną premię górską. Zjazd do Corvara przez pierwszą przełęcz - Gardena - to była mieszanka od szerokich szutrów do wąskich singli, które momentami były świetnie wyprofilowane i dawały sporo frajdy i pozwoliły mentalnie przygotować się na kolejne ciężkie podjazdy. Wspinaczka na Pralongia (2157 m n.p.m.) to typowe alpejskie szutry, strome i wijące się bez końca miedzy pobliskimi szczytami.

więcej »

Mistrzostwa Europy w maratonie MTB i Irlandzki Bike Park Ballyhoura

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Tegoroczne Mistrzostwa Europy w maratonie MTB zorganizowane były w Irlandii. Stanowiło to dobrą okazję, by odwiedzić nieco odległy zakątek Europy, w dodatku oddzielony cieśniną od głównej części kontynentu. Wyspa, mimo iż jest dość słabo zaludniona i mająca w posiadaniu raczej pagórki niż góry, może pochwalić się bardzo dobrze zorganizowanym bike parkiem - Ballyhoura , usytuowanym niedaleko Limerick. Cała sieć szlaków liczy 98km i zawiera zarówno łatwe szybkie ścieżki jak i urozmaicone singletracki. Właśnie to miejsce w miniony weekend było oblegane przez najlepszych europejskich kolarzy. Organizatorzy przygotowali trasy 93 km o łącznej sumie przewyższeń 2199 m dla Elity Mężczyzn oraz 75 km i 1925 m dla Elity Kobiet. Nowymi mistrzami kontynentu zostali Szwajcar Christoph Sauser oraz Czeszka Tereza Huříková.

Trasa okazała się dość zróżnicowana, pierwsza część zahaczała o szczyty pobliskich wzniesień, gdzie na zjazdach jazdę utrudniały luźne kamienie. Druga cześć, to już bardzo szybkie szutry, między które wpleciono kilka szybkich singli. Ostatni fragment, właściwie ostatnia pętla (bowiem zawodnicy przyjeżdżali obok startu/mety) to głownie singiel wiodący przez okoliczne pagórki, momentami w mrocznym gęstym lesie, gdzie ciekawostką były liczne sztuczne mostki pozwalające omijać podmokłe i grząskie podłoże.

Frekwencja na starcie może nie była zbyt duża, głownie ze względu na kłopotliwy dojazd. Ale ci, którzy wystartowali w tych mistrzostwach myślę, że nie żałowali. Warto było zasmakować irlandzkich singli. Jak dla mnie, mogłoby być jednak wiecej gór, ale i tak myślę, że było to ciekawe doświadczenie.

więcej »

Bike Maraton w Polanicy-Zdrój w deszczu

Kategoria: Wyścigi i rajdy

Komentuj

Polanica-Zdrój, mimo iż jest bardzo urokliwym miasteczkiem, w sobotni poranek nie wydawała się zbyt przyjazna ani dla odwiedzających ją turystów, ani tym bardziej dla kolarzy MTB. Padający od kilkunastu godzin deszcz nie zachęcał do wystawiania nosa zza szyby samochodu, ani do uprawiania kolarstwa. A jednak prawie 500 osób, nie zważając na paskudną pogodę, zjawiło się na starcie kolejnej edycji Bike Maratonu. W momencie startu z deszczu została już tylko lekka mżawka, ale mimo wszystko można było się spodziewać, że sporo błota będzie zalegało na trasie utrudniając jazdę.

Trasa w Polanicy-Zdrój od kilku lat znana była z szybkich szutrowych tras. W tym roku organizator zdecydował się na zmiany, które miały urozmaicić szybką pętle po Górach Bystrzyckich. Okazało się, że szybkie szutry zostały zmienione na jeszcze szybsze szutry uzupełnione długim asfaltowym podjazdem. Ale biorąc pod uwagę "londyńską" pogodę chyba nie można narzekać. I tak znalazło się kilka niespodzianek , jak np. kałuża o półmetrowej głębokości.

więcej »

MP w Obiszowie na nowym R+

Kategoria: Sprzęt

Komentuj

Kilka dni temu Kross zaprezentował na Eurobike'u nowy model Level R+ na 27,5 calowych kołach. Tuż po premierze trafił on prosto w moje ręce na testy. Zbliżające się wielkimi krokami Mistrzostwa Polski w maratonie MTB wydawały się być doskonałą okazją na pierwszy sprawdzian. Brak gór w okolicy, a jedynie obecność niewielkich Wzgórz Dalkowskich sugerował, że może to być szybki, interwałowy wyścig. Trasa wytyczona została głównie po leśnych, polnych i szutrowych ścieżkach, w większości płaskich. Organizator postarał się przy tym o wzbogacenie trasy o specjalne sekcje techniczne, może nieszczególnie trudne, ale było to kilka singli o wąskich ścieżkach, gdzie trzeba było dobrze manewrować rowerem wśród ciasno usytuowanych drzew. W tych okolicznościach rower na większych kołach zdawał się być bardzo rozsądnym wyborem. Mi do podjęcia takiej decyzji wystarczyły dwa dni testów (na moich typowych treningowych trasach) połączonych z próbą jak najlepszego dopasowania roweru do mojej sylwetki. (Tu muszę dodać, że z racji niskiego wzrostu do tej pory moim wyścigowym rowerem był 26-calowy Level A+).

Pierwsze jazdy treningowe wywoływały bardzo pozytywne odczucia, ale to maraton miał być tym pierwszym poważnym sprawdzianem. W Obiszowie głównymi kandydatkami do mistrzowskiego tytułu były Katarzyna Solus-Miśkowicz i Anna Szafraniec, specjalistki od takich interwałowych tras, obie jeżdżące już od pewnego czasu na kołach 29 calowych.

więcej »